Droga mojej powieści – wkrótce premiera

sie 10, 2023 | Aktualności

Zatoka Pucka, Jurata. Foto: Kamila Wojciechowicz

Szanowni Państwo.
Już wkrótce na mojej stronie internetowej będzie w sprzedaży mój debiut literacki. Powieść pod tytułem ”Przeźrocza Akwamaryny” będzie wydana nakładem założonego przeze mnie na te potrzeby wydawnictwa Skrzydła Duszy.
Powieść liczyć będzie ponad tysiąc dwieście stron, zostanie wydana w dwóch tomach i tym samym będzie najdłuższą polską powieścią z dziedziny literatury pięknej.
O czym będzie ten utwór, przeczytacie w zakładce, moja opowieść.

Droga mojej powieści, a tym samym mnie jako jej autorki, była drogą niezwykle trudną, rzekłabym nawet morderczą. Jedną z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejszą, jaką w ogóle w życiu dane mi było przejść.
Sam proces pisania trwał ponad dwa lata. Pisanie zaczęłam w lipcu 2018 roku i na przełomie lipca, sierpnia 2020 roku ukończyłam powieść. W listopadzie 2020 roku powstał jeszcze dopisek, który także znajduje się w powieści.
Sam proces pisania był najbardziej ekstatyczną wyprawą artystyczną, jaką kiedykolwiek doświadczyłam. Opisuję ją w swoim utworze. I z pewnością to zjawisko będzie przeze mnie wielokrotnie poruszane zarówno w mojej twórczości, jak i wszelkiej działalności artystycznej czy społecznej.

W latach 2020-2021 bardzo intensywnie poszukiwałam wydawcy na opublikowanie tego utworu. I ta przeprawa staje się niezwykle trudna, niemożliwa, zarówno moja forma, język i poruszane zagadnienia, mimo przychylnych ocen garstki redakcji, budzą raczej przerażenie i ogromną konsternację u zdecydowanej większości, a nawet zostaję nazwana szaleńcem, który ma czelność mieć odwagę, szczególnie jako debiutant do takich rozmiarów powieści.
Te niezwykłe historie i cała przeprawa przez dziesiątki wydawnictw z całego kraju z pewnością zasługuje na osobną publikację, momentami zabawną z dzisiejszego punktu widzenia, a zarazem niezwykle przerażającą i obnażającą zarówno poziom, jak i mechanizmy, sposoby myślenia i kalkulacji panujące w tym sektorze kultury.
Mimo rozpaczy, jaka temu towarzyszy, nie zraża mnie to, a wewnętrznie wiedziona do odpowiednich ludzi, słów, które rodzą silne wewnętrzne przekonania.

Na początku 2022 roku podejmuję nieodwołalną decyzję, aby wydać sama swój utwór, zachowując pełną wolność artystyczną, oraz zrobić to w taki sposób, który dla mnie jest optymalny. Mając pełną decyzyjność na każdym etapie i w każdej płaszczyźnie pracy przy publikacji utworu. Potrzebuję tylko znaleźć na to formę i środki. Nie przypuszczam nawet, jak wszystko to okaże się trudne.

W czerwcu 2022 roku udaje mi się przekonać do wizji własnej działalności literacko- artystycznej Dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Łodzi, który przyznaje mi dotację ze środków PFRON na rozpoczęcie działalności. Jestem mu i zawsze będę dozgonnie wdzięczna, że uwierzył w moje marzenia.
Wydaje mi się, że wszystko, co najwspanialsze, dla mojej nowej drogi artystycznej, a przede wszystkim mojej powieści stało się właśnie wtedy. Zwłaszcza możliwość przedstawienia swojej twórczości przez jej publikacje.

Jestem szczęśliwa, chyba najszczęśliwsza wówczas na świecie, nie wiecie Państwo, jak trudne jest pozyskanie środków finansowych z instytucji publicznych na działalność kulturalną, gdy jest się w tej materii debiutantem i gdy nie stoi za nami zupełnie nikt.
Wydaje mi się, że od tej pory wszystko będzie już bardzo proste. Otworzyć plik z tekstem, wprowadzić drobne redaktorskie czynności, ponieważ podejmuję decyzję, by sama wziąć odpowiedzialność za redakcję w swojej powieści. Potem oddać tekst w ręce dobrej korektorki, składacza, okładka i pozostaje już tylko druk. No i potem oczywiście przebicie się do świadomości ludzkiej z własną twórczością, zwaną szumnie akcją promocyjną tytułu i artysty, i sprzedaż książek.

Być może, a nawet z pewnością byłam kompletnie nieświadoma skali trudności związanej z procesem wydawniczym utworu z dziedziny literatury pięknej, i to takiego, który liczy dobre ponad tysiąc stron.
To, co mi się przydarzyło, co mnie spotkało, porównywalne jest być może tylko do wypraw na najwyższe szczyty świata. Tylko tam na pewnych wysokościach, przy olbrzymiej dawce trudności pokonywania drogi natychmiastowo roztrzaskują się ludzkie maski, a wychodzą te najbardziej pierwotne, zachłanne na siebie instynkty.
I tylko ta metafora oddaje morderczość i przerażające wiry, które przejmują człowieka, zostawiając go całkowicie samotnym we własnej strefie śmierci, w której nie można już ustać, tylko przekraczanie siebie, niewyobrażalny wysiłek, który każe iść przed siebie, może nas uratować.

Jak w każdym przedsięwzięciu zdarzają się zupełnie niespodziewane punkty na mapie ludzkich możliwości. Jednak w swojej ponad dwudziestoletniej rozmaitej i wcale nie takiej łatwej drodze zawodowej nie spotkałam się z tak nierzetelnym wykonaniem powierzonej pracy i z tak nieprofesjonalnymi, mówiąc bardzo delikatnie, postawami zawodowymi pewnych osób, którym zaufałam i które zaprosiłam do współpracy w procesie wydawniczym, które moje życie zamieniły w piekło i stworzyły zupełnie nową jakość mojej pracy, a wszystko to stało się materiałem na kolejną, ogromną opowieść.
Piszę to właśnie dlatego, by mieli Państwo świadomość tego, jak wiele niewyobrażalnego wysiłku, jak nieludzkiej siły trzeba, by podnieść się po oszustwach czy nierzetelnościach innych ludzi, zdobywać całkowicie nową wiedzę dla siebie, by pracować na różnych płaszczyznach tekstu, który liczy 1200 stron.

Widzicie Państwo, że cała przeprawa i droga od pierwszego twórczego impulsu do realizacji własnej pracy była i jeszcze jest drogą na swój własny, życiowy, himalajski szczyt. Na świętą górę Bogów i wielkiego Ducha, którzy strzegą ludzkich świętości, prawdy i demaskują każdą bylejakość, zawiść, małość i fałsz.
Tak, droga tej powieści zasługuje na własną opowieść, która krzyczy we mnie swoim głosem i chce się wydobyć. By innym, tym, którzy są odmienni i chcą tworzyć, dawać nadzieję, dodawać sił. Być świadectwem z niezłomności ludzkiej natury i siły marzeń.
I w hołdzie wszystkiemu temu, co kochałam, a co umarło i odeszło, zostawiając na zawsze ciche, głuche miejsce, które trwa, zawsze będzie trwać.

A zatem, Drodzy Państwo, po tych niewyobrażalnych i morderczych przeprawach wkrótce premiera.
Muszę jeszcze dodać, że powieść ta ma w sobie coś dziwnego, posiada silne właściwości demaskujące, a zatem każdy, kto się z nią zetknie, musi liczyć się z tym, że obnaży to, kim się jest naprawdę. A co tam jest ? Zazdrość, podłość, małość, kłamstwo, obrzydliwa powierzchowność, świąd egoizmu, pazerność, ludzka opłacalność, martwość, głupota, a może jest tam przejście w miejsce, które rodzi dobro, samo jest pięknem, współtworzeniem i byciem, rodzi każdy Cud. Wiesz tylko Ty, dlatego czytanie podejmujesz na własną odpowiedzialność.
Najdłuższa polska powieść.
Intymne i wstrząsające wyznania z bólu, rozpaczy i utraty.
Powieść, która bezlitośnie obnaża ludzkie oblicza.

10 sierpnia 2023
Kamila Wojciechowicz


Zdjęcie, które dla Państwa wybrałam, zrobiłam kilka dni temu, w pełni oddaje Ducha i istotę mojej powieści. Zostało wykonane w miejscu, w którym wiele się dla niej zaczęło, ona sama. Pięć lat temu, około dwieście metrów dalej na prawo z głębi mojego serca, wszystkich wód świata i wielkich zielonych drzew krzyknęło z całej siły pierwsze zdanie
”.. Tamtego lata umarłam na zawsze…”…