Puk, puk- Kochanie jesteś tam ?

Wpis przeczytany: 127 razy

Zatrzymaj się

Zwykle spada jak grom, zawsze bez ostrzeżenia, jest niespodzianką, czasem bywa tylko pchnięciem do przodu, czasem jest jak porażenie, jak coś ciężkiego, niewyobrażalnie trudnego, co powala Cię, co chce Cię zagnieść, czasem bywa miłe jak zakochane oczy chłopca, kiedy myślałaś, że nigdy Cię to nie spotka, czasem jest to niezwykły pomysł, który rodzi się w Tobie na przekór wszelkim logicznym zasadom i myślom, nakłania Cię do absolutnego wyjścia z Twojego świata, z tego kim jesteś, z tego kim o sobie myślisz, że jesteś. Boisz się, ale w środku błyszczy już ekscytacja, migają światła, pną się kolory w obrazkach rysujesz swe pragnienie. Lśnią, unoszą Cię, dają zapowiedź nieba, tego nieba dla którego tu jesteś.

Boisz się bo są za duże, bo każą podjąć ryzyko, bo ” prowadzą donikąd” to mówi Ci umysł, szablon, norma społeczna, w którą wrosłaś, nie błyszczysz już na tym obrazku, prawie nie oddychasz, Twój kolor wyblakł, są tylko usta co muszą się uśmiechać, wtedy gdy trzeba, muszą przeżywać radość, gdy klaśnie mu tłumu rytm, z każdym dniem rozmazujesz się bardziej, zostajesz postacią w obrazie, ale nie ma Cię w nim.

Czasem spada boleśnie utratą pracy, która mówiła Ci kim jesteś, co możesz jak bardzo jesteś ważna, szanowana, jaki wzbudzasz dzięki niej zachwyt, podziw, jaką masz możliwość kupna nowej w butiku sukienki, stylowych trzewików, wycieczek, jachtów, czterech Twoich żurnalowych ścian, dawała Ci bywanie, dzianie się życia, wieczny obieg, pożądanie wśród mijanych twarzy, bez liku zamienionych dla Ciebie miłych z kimś zwykłym, bardzo bliskim, najbliższych zdań. I nagle krach.

Czasem spada chorobą, tą która zatrzymuje, zmienia, unieruchamia, kiedy nie dają Ci szans, gdy trudno Ci chodzić, jeść, sikać, być, wstawać, każda choroba na moment przyjścia odbiera Ci uśmiech, życie, każda zaprasza Cię do siebie w głąb. Czasem boleśnie oszpeci, unieruchomi, czasem szarpie Cię całkiem, by już zabrać Cię stąd.

Czasem spada rozstaniem, zawsze bolesnym, bo jak to, dlaczego, ja dobra, on zły. Czasem bywa umieraniem w byciu razem. Czasem rozłamem w Tobie udręczeniem i ucieczką przed sobą, gdy zostajesz, choć wiesz, że powinnaś iść.

Gdy odchodzi ktoś najbliższy, ukochany, zawsze bezpowrotnie z tego tu, które teraz jest. Czasem nawet, gdy wróci po latach nie będzie już tym, kim wtedy dla nas był. Czasem odejdzie na zawsze. Odejście zawsze rodzi ból.

Puk, puk – to teraz ja. Jesteś tam jeszcze ? Przepraszam, że musiałam tak mocno Cię szturchać, że musiałam odebrać Ci to co kochasz, że nie daję Ci tego czego pragniesz, gdy żyjesz zamglona. Puk, puk- jesteś tu ? Chcę Cię uratować, chcę żyć, chcę śmiać się, kochać, widzieć i czuć. Tu jestem. Ja jestem. Jesteś. To wszystko. Teraz tu.

Dusza walczy o Ciebie mocno, życie i Bóg wciąż puka do Twoich drzwi, byś stał się prawdą, byś wiedział kim jesteś, jesteś cudem wszechświata, byś był, byś żył. Zsyłają Ci różne okropne i piękne uciski, próbują wyrwać Cię z tych sztucznych ram, dopóki Cię boli, dopóki płaczesz to jesteś tam wciąż, życie wytrząśnie Cię z tych szyn, którymi toczysz się raz ospale, którymi czasem z iluzji szczytów mkniesz w dół.

STOP ! ZATRZYMAJ SIE !

Kiedy życie daje Ci stop, kiedy zatrzymuje Cię myślą straszną, piękną, bolesną łzą, to robi to, po to, by powiedzieć Ci STOP.

Nie tam, nie w tym jest Twój świat, nie tam, nie w nich jesteś Ty.

Zaprasza Cię do swego serca, do zatrzymania, do tego byś zobaczył i uznał, rozświetlił swój cień. Tym jest ścieżka do serca, która prowadzi w głąb poprzez wszystkie martwe błota, którymi teraz jesteś Ty, bo tak trzeba, wypada, tak mi jest dobrze, taki jest świat, ach jak podły jest świat, mówisz wciąż Ty, ja żyję, jestem, na to, na tamto mam, wskocz w to, zanurz się. Jaki tam jest wielki ból, nieukochania, nie dania ważności, dobra, ciepła, jasności, cały w życiu zaklejony ból.

Zerwij to, zerwij formę niech się uwolni, niech wypłynie czerń, niech powie czemu tu jest i po co? Oddaj jej głos. Czego sobie nie dałam ? Gdzie się zostawiłam, zapodziałam ? Z obcych twarzy i ważności zbudowałam. Życie prosi, każe lub trzęsie Tobą – rozwal to.

Przez nie Twoje słowa, myśli, rozmowy, kochania, przez wszystkie dziury czarne, trąby wewnątrz powietrzne, co zasysają w niebyt nieczucia. Przez to wszystko przejdź, życie Cię prosi. Przejdź. Wejdź do środka, zobacz co tam jest. Już będziesz widziała światła, rozbłyski, które prowadzić będą Cię tu, w głąb jeszcze bardziej, głębiej, dalej, świeci tam mocno, tylko odważ się, chodź. Jest pięknie, jest blask zachwytu. Wejdź w swoje światło. To jesteś Ty.

Widzisz teraz kim jesteś, spójrz jaki błogi, spokojny płynie przez Ciebie rytm.

Jesteś diamentowym błyskiem świata.

Jesteś cudem, jesteś milionem najpiękniejszych barw, to jesteś Ty. Prawdziwa Ty. Przepływa przez Ciebie dobro, przepływają miłości, wdzięczność, łzy, za to, że jesteś, że możesz widzieć, dotykać, czuć, biegać, śmiać się, czytać książki, chodzić swoja drogą wśród drzew, że tańczysz, że szum wiatru Cię prowadzi.

Ty jesteś cudem, gwiazdą, lśnisz. Teraz, w tym życiu, lśnisz.

Stąd zaczyna się droga, tu się budują marzenia, stąd jesteś miłością i kochasz, z tego miejsca przytuli Cię świat .

Czujesz bicie swego serca ? Jesteś teraz ? Kim Jesteś ? Czego naprawdę Twoje serce chce ? Komu wybacza ? Co uwalnia ? Co odkrywa ? Gdzie chce podążać ? To jest Twój głos. Głos Twoje duszy, to jesteś Ty.

Nigdy nie chodzi o to, co jest na zewnątrz, czy jest bolesną, czy jest radosną miłości w powietrzu wyprawą. Zawsze chodzi o Ciebie, o stop. Życie ma swój własny język na dialog z Tobą. Zdarzeniami, miłościami, dzikimi pejzażami, zachwytami, iluzjami, strachami, różnymi biedami, boleściami, prosi o powrót do Twego serca, o prawdziwe życie, jedyne jakie masz teraz. Twoja dusza tego chce, bo kocha Cię, bo wierzy w Ciebie, zawsze do końca, że przyjdziesz do niej, że ją odnajdziesz, uwierzysz jej i powiesz, tak kochana, jestem tu, jesteśmy razem, ramionami będziemy się kryć, przenikać, iść jak jedna za drugą nogą, kiedy stawia kolejny krok, nie wiem dokąd, ale kroczę, bo prowadzisz mnie Ty, i już od tej pory się nie boję, jesteś we mnie , ja w Tobie, w rozpłynięciu mój każdy ze światła ruch.

Stąd się zaczyna przygoda i lot nad światem. Stąd wszystko możesz. Zatrzymaj się, usiądź sama na chwilę, wywal wszystko, co gada, świszczy, brzęczy i błyska, zamknij oczy, weź głęboki oddech…raz, dwa, trzy… Nie bój się, nie uciekaj, wyrusz do własnej krainy, z oddechem płyń. Tam wszystko na Ciebie czeka. Zejdź tam prosi dusza i Bóg.

Obiecuję Ci, że kiedy odnajdziesz swój rdzeń, w nim będzie Twój punkt odniesienia, w nim Twój kwiat, Twoje życie, Twoje migotanie rzęs…

Tak bardzo bym chciała, szepce dusza, byś usłyszała, że tam gdzie patrzysz, to nie tam. Ja jestem w Tobie, w środku, tam mieszkam. Czekam na Ciebie, pukam codziennie do Twoich bram, w każdym zwątpieniu, w każdej pomyłce, w każdej goryczy, złości i gniewie, zachwycie, olśnieniu, błysku cudu i absolutu.  Ja jestem w Tobie, kocham, czekam cierpliwie na Ciebie, na Twoje kochana Tak.

Kamila Wojciechowicz

Fotografie Karolina Wojciechowska, dziękuję : )

Jeśli podobał Ci się przekaz Skrzydeł Duszy i wniósł w Ciebie coś wartościowego, możesz nam udzielić wsparcia na rozwój bloga. Dziękujemy : )
Wspieram

Lub tradycyjnie na konto: 51 1020 2791 0000 7202 0023 8006

Dodaj komentarz

Close Menu