Pożegnanie lata…letnie podróże

Wpis przeczytany: 59 razy

 

Lato pomału odchodzi, a może odeszło już ? Słońce coraz krócej osiada na twarzy, jakby odchodziło też, wszystko co było duszne i ważne, warzyć już przestało, wszystko co latem się śmiało powoli staje się snem. Wiatr dotyka już chłodniej, ramiona wciąż silne ma. W chmurach oglądam kartki, zapiski, myśli życiem przesiąknięte, kalejdoskop wrażeń z tamtych dni, tamtych lat, co nurtem płyną nie patrząc na czas, wciąż same sobą są zaprzątnięte, wciąż trwają w sobie, we wspomnieniach plaż.

Lato przychodzi z wielkim światłem na każde nowe, pełne, te wytęsknione, z wielką nadzieją nowych, tych właśnie z marzeń wyjętych nas. Lato ma tak wiele dróg do przejścia, tyle miejsc, pejzaży do odkrycia. Lato obiecuje, bierze pod rękę i kręci jak w tańcu a potem rzuca w wir różnych rtęci, porysowanych, co były zawsze w bok przesuwane, były nie tylko tym, czym dziś są.

Świat duszny z gorąca jak neon w nas świeci, obiecuje beztroskę, lekki bieg, zawsze zaprasza tam gdzie ptak leci, byś razem z nim, a choćby i mały był, całkiem najmniejszy jak przeszarutki wróbelek, tak samo cichutko piosnkę z nim nucił, w tej piosnce po niewidzialnych niciach za nim szedł.

Tak wiele chcemy latem odmienić, tak zawirować w zachwycie fal, tak złapać każdą z naszych nadziei, być odkrywcą wciąż najwyraźniejszych z obrazu barw, zdobywać szczyty małe i duże, wirować przyjemnie w letnim dniu, wciąż bardziej w przyjemności się nurzyć i nurzyć mijając granice lądów i mórz. Latem chcemy śmiać się więcej, goręcej, smakując maliny, czereśnie, łapać każdy fragment iskrzącego blasku, bo latem gdzie nie spojrzysz tam wszystko ma więcej urody, budynek szary i stęchły na nim kurz, budka z lodami, Ty, ja i ten kwiat, nawet rynna co obok mieszka ma całkiem inny wydźwięk i głos, i obietnice że w ten letni czas właśnie spełniając marzenia, prażąc się jak przyjemny na słonecznej wyspie kamień, wiecznie kwitnąca piwonia albo gad… Nic nie jest ważne, spełnienie jest ważne, ten jeden moment odkryć, nasyceń, wypraw tam, gdzie jest lepszy świat.

Miasta portowe biorą w ramiona, cicho kołyszą brzaskiem trzciny tam, gdzie jest leśna pora i kąsające są brzegi fal mych jedynych i w betonowym mieście duszny konania czas jak gorący pożar wypala miłosnych miłostek zachciewających żyć, uf jak duszno w kołach śmierci latem. Lato wypieka i puszcza z dymem zgniliznę, w oparach czadzi tępy ból głowy, ciała, skóry, amok kroczony jak z przeszłych, krok do przodu, do tyłu żyć. Nie bacząc na skutki lato i tak uzdrawia suche, stare, zatwardzone, bolesne skorupy jak płatki kolejne skóry odrywa, lepko odrzuca w niepamięć, bardziej w gęsty korytarz mroku zaprasza lato na obiecaną wycieczkę, taką co się wspomina latami, że było inne od innych lat, uf jak duszno, zewsząd ścieka pot, a my jak muchy bezsilne w smole przecieramy przestrzeń nową w drodze ogień pali, żarzy stopy w ogniu, ogień żar wydziela, trzask rozpada na różnych form części szkła poza obręb czasu i gnań.

Pękają życia nasze, pali się płomień, co stal w środku oczyszcza a rozmiękczyć musi i wyrwać hakiem ostatnie w tamtą stronę spojrzenie, kochanie nie, nie, nie, nie widzę Ciebie już, wciąż coraz wyżej rozpryskują odpryski, buchają syczące w konaniu chwil, na nic się zda szamotanie Twoje i ciała drgań chcących wciąż, a jakaś część odleciała wyżej i patrzy zastygle w oniemieniu na tą letnią eksplozję, bez miasteczek wesołych, bez leśnych ścieżek moich, bez ocierań prężących, bez nadmorskich plaż, bez piruetów wykwintnych dań i sal, bez szmeru tłumu, bez długich jazd, bez zamyśleń w ciszy z tła szumem, bez niebieskich barw.

Każde lato swoje drogi ma, a gdy jesteśmy krnąbrni w naburmuszeniu niegrzeczni na świat, że to źle, tego za mało, to brzydkie, tu krzywo, to nie to, tam wieczny czegoś brak, to w mrocznych wycieczkach świat przestawia grunty spojrzeń, niespodzianką bólu odkryje Twój talent i wielkość, w odpadaniu ścian gdzie żmije są, pokaże Ci, że to co masz, to mało, to nie, to właśnie Twój na teraz boski dom. Twoja przestrzeń, strzecha co rodzić ma, gdzie mieszka mój spokój, skąd moja wyprawa w ten wymarzony świat, w ciszy talent jak piórko co znienacka sunie, swój miękki daje szept, w ciszy tej narodziny Ciebie, opowieść rozkwita w cieple różu czuć, barwa światła potężna niesie wieść do galaktyk, z nieba chmury zstępują, by zabrać Cię w niewymowną błogość, by z Tobą być. Wszechświat snuciem tym urzeczony, mówi, że zawsze z psem masz nocleg wśród chmur, lekko przenika mnie puszystość, jest jak objęcie matki w sen, chce być tak, i patrzeć jak rodzi się światło, jak Bóg daje miłość, opiekę, jak jest. Letni sen, psy ganiają po łące, ja zawsze z psem, Bóg za rękę prowadzi mnie, czarną czarność zamienia z szarości przypłyną chmury, boża chmura zabiera mnie z psem, tak sobie leżę kołysząc się w pełni, Boże bądź zawsze światła doliną, pozwól przeminąć czerni. Otwieram oczy a błogość wciąż jest.

Właśnie w upalnych wyprawach, które przynoszą susze poprzednich żyć i w suszy tej umieranie, umiera stary czas, stara Ty. Przyniesie czas w niebo wypatrywań, boskich ukojeń, liści szeleszczących, pieszczących spacerami pór, podpowiedzi zmierzchów i siły, która płynie z prawdy serca, co otwiera ramiona w złotości moich ukochanych pól i piasek ze ścieżki ze mną się śmieje a trawa, poświaty nucą tę samą pieśń. Motyli tłum latem tym mnie otacza, szaleją w swym walcu do którego chcą porwać mnie, uśmiecha się Anioł nie jeden, Bóg w bieli jest odbijaniem szarości, trzepotem białych skrzydeł podnoszenia mnie, a polne kwiaty też chciały coś dodać, mokradła bulgoczą nie tylko we mgle, a marzenie ma kolor różowy i ładnie mi w nim, a różem jest świat.

A dzika róża co rośnie za płotem oddaje Tobie w spełnieniu cześć i strach na wróble drewniany też się śmieje, oko puszcza do Ciebie zalotnie i w żarze słońca upiększa Twą pieśń.

                  

Wszechświat wiruje zachwytem rzeczy w tańcu sukienki i bosych stóp, w uszatych psich pyszczkach śpiew co nad jeziorem leci, ach jak dobrze, słońce wróć, łabędzich rodzin się nie boję ani zimnych prądów wód, ze sobą jestem, ze sobą zostaję w zachwycie nieustających cudów, co kropelkami dnia każdego na mnie spływają, świecie co czarujesz każdą z tych rzeczy umiłowaniem lata bądź i wszystkich moich dróg.

Dziękuje latu za pożegnania, za oszukania woskowych figur twarzy, ach jak jest lżej, kotwicę z zastygłych portów uwalniam, wznoszą się maszty, pod batutą dobrych wiatrów nareszcie odpływam w swój pełen słońc życia rejs. Wszystko co stare zostaje w tyle, z każdym oddechem coraz mniejsze robi się, ciągle się zmniejsza, zanika całkiem, wyrywa z piersi ostatnią łzę, jest tylko bezkres wód niebieskich, złoto w kryształach tafli odbija się i tworzy dla mnie pełne róż witraże, wodo moja płyniemy, unoś mnie, wysoko winduj do widnokręgu, namalujemy tęcze serca ze wszystkich rannych łez, sama na morzu jestem w wielkiej potędze, nic nie zatrzyma mnie, ster w rękach silnych jak dna mięsiste dzierżę. Płynę, mgły, otwierając i mrużąc oczy od świateł tych, wolna jak żywioł z kabiną czułą płyniemy po szmaragdach do skarbów, do miejsc świętych, cudnych, roześmianych w przeplataniu dłoni, oddechów i serc, w oczu znów zapatrzeniu, w radości wielkiej, spełnianiu się, płyniemy po rejsie przeznaczenia, wreszcie do swoich życia wód. Dziękuję Ci za to lato, to naprawdę piękny rejs, niech fale mnie Twoje ciągle od zdarzeń do zdarzeń kołyszą a ja będę w sercu tych wód.

Dziękuję za serc wyrwania, bo choć dźgań dziur wyrywanych, to w sercu odradza się róż, a różem jest wszystko co obejmuje mój horyzont cały Ty, martwe ziemie w umieraniu, blask wszystkich nadchodzących dni, z tej właśnie boskiej, ważnej, jedynej, co trwa teraz i kolejną zradza, co niesie zapowiedź siedmiu mórz.

Puszczam Cię lato kochane do słońca na koralikach moich chwil i łza się w oku moim kręci, że to już…a tyle jeszcze odkryć, tyle do zdobycia sił, tyle szeptów do zapisania. Przytula mnie lato na pożegnanie i mówi, że wróci do mnie znów za rok jak w marzeniach sennych mój kochanek i oczy zaśnione mamy wciąż.

Dziękuje za odrodziny, ucztę samotną , za wodę ze studni, za przyjaźń, za nowego narodziny, nowe odważne jest, szybuje pięknem bez strachu, za moje Miłkowe psie ranne wstawanie, co ze mną zostaje i zaczeka też na kolejną gdzie nowe lato poniesie wyprawę, lato w słońce nieś.

A Ty gdzie byłaś tego lata ? Co odwiedziłaś w sobie ? Co przyszło niespodziewanie ? Co odejść już musiało ? Co pożegnałaś, oddałaś wiatrom ? Co pękło na zawsze ? Co zbrzydło ? A co nowego to lato Ci dało ? Jakie krainy przed Tobą odsłoniło? W jakich cudach Cię skąpało ? Do jakiej prawdy Cię nakłoniło ? Jakie skarby z podróży dla siebie przywiozłaś ? Czym będziesz się karmić w chłodny zmierzch ? Czy już wiesz w który domu jest Twoja izba, gdzie jest mieszkanie serc?

Jeszce jest pożegnań czas, jeszcze może być opowieść, lato przecież samo nie zostawi na jesień nas. Dziękuję lato za najpiękniejszy na urodziny prezent, w złotych niciach czasu i nas uratuj, stwórz nową siebie, a zalśnisz jak dzieło na dworach cesarskich. Zostaw za sobą to, co odejść musiało, podziękuj że było, właśnie takie, ulecz zacieki i rozświetl smugi tylko wtedy przeszłość będzie wiedziała, że nie jest Ci już do niczego potrzebna, przestanie Ci się w błędach odtwarzać, odejdzie wolna i też uśmiechnięta, tylko wtedy pozwoli marzeniom w przyszłość wyruszyć z Tobą, gdy mocno poczujesz siebie w teraz, ach jak piękne są letnie podróże…

A może jeszcze gdzieś lato pójdziemy na spacer, będziesz już inne wiem, ale i tak lubię pachnieć latem, nawet gdy pofruniesz już zupełnie w ciepłe kraje, kto wie, może na chwilę dogonię Ciebie gdzieś, by być w Tobie, by być w sercu latem.

I obiecuję czekać znów na Ciebie na szmaragdowych wodach wysp La Maddalena, a Ty obiecaj mi, że przed nami jeszcze wiele cudnych, błękitnych jest lat.

Kamila Wojciechowicz    

   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fotografia moja i Karolina Wojciechowska                                                     

Jeśli podobał Ci się przekaz Skrzydeł Duszy i wniósł w Ciebie coś wartościowego, możesz nam udzielić wsparcia na rozwój bloga. Dziękujemy : )
Wspieram

Lub tradycyjnie na konto: 51 1020 2791 0000 7202 0023 8006

Dodaj komentarz

Close Menu