Porady dobrej wróżki czyli podróż przez dżunglę siebie z Beatą Pawlikowską

Wpis przeczytany: 366 razy

Beata Pawlikowska – podróżniczka, pisarka, pasjonatka życia, kobieta obdarzona niezwykłą siłą i fascynującą osobowością, kobieta, która nie bała się w życiu połamać niemal wszystkie społeczne i obyczajowe schematy, po to by wybrać drogę swojego serca, drogę swojej wewnętrznej ciekawości, tego co jest poza ciasnym murem myśli, które zabijają, które zawłaszczają nasze życie.

Ikona kreatywności, odwagi, pasji, podążania za tym co nieoczywiste, odkrywania nowych lądów cywilizacji, ziem, kobieta, która nie boi się robaków, pająków o śmiertelnych ukąszeniach, piranii, kajmanów i różnych zasadzek, które czyhają na człowieka w dżungli nie tylko amazońskiej, czy każdym innym mało cywilizowanym zakątku świata. Kobieta o tak silnym duchu, że niemal odstrasza od siebie żmije i jaguary, a nawet omija ją wszelkie obyczajowe niebezpieczeństwa jak narkotykowe gangi w Ameryce Południowej, czy grabieże zdziczałych mieszkańców ciemniejszych stron świata. Kobieta, która nie boi się wyruszyć na jego koniec, po to by doświadczać go, by zmieniać siebie i poszerzać świadomość, nic tak bardzo nie jest lustrem do nauki o sobie jak podróże właśnie, ale też by realizować swoje marzenia o odkrywaniu tego, co gdzieś tam w świecie jest zimne i groźne, niebezpieczne i lawinowe, roślinno wysysające, ale przede wszystkim odkrywcze na wielu poziomach i zmieniających nas na zawsze .

Autorka kanału na You Tube na którym odpowiada na dylematy i problemy życiowe ludzi, którzy się do niej zwracają, dzieli się z nami swoimi przemyśleniami i swoim doświadczeniem, tym co ją przemieniło, co wpłynęło na to, że wybrała siebie, ścieżkę swoich marzeń z ogromnym sukcesem, który nie jest wypchaną sakiewką, ale przede wszystkim odnalezieniem siebie, swojej własnej duszy, spokoju, zgody, akceptacji na siebie, na życie, miłości i wdzięczności za wszystko co jest. Dla mnie ikona światła i kobieta, która niesie ludziom ogromną jasną nić, której każdy może złapać, by dojść do siebie, odkrywać i przemieniać swoją duszę i życie.

Podróż przez te trzy książki to jedna z najjaśniejszych wypraw jaką możesz zrobić dla siebie teraz. Oczywiście Beata Pawlikowska jest autorką wielu ciekawych książek, ja wybrałam dla was właśnie te dlatego, że jak w pigułce oddają jej filozofię, przesłanie, pomoc ludziom i składają się w fantastyczną terapię, wszystko o czym mówi i pisze Pani Beata przepuściłam przez siebie, wszystkie polecane przez nią ćwiczenia, sugestie, owszem wymaga to dużej siły i sympatii do siebie, by pielęgnować do siebie czułość i wyrozumienie, by nie ulegać czarnym chmurom, które pojawiają się zawsze i wszystkim, potrafią zdziałać cuda, jeśli pokochasz siebie głęboko i mądrze. Zapraszam was w podróż przez dżunglę myśli, przyzwyczajeń, lęków i pragnień pod przewodnictwem Beaty Pawlikowskiej.

” Wyszłam z niemocy i depresji Ty też możesz ” książka, która wywołała duże poruszenie w społeczeństwie, książka która wielokrotnie była obiektem kpin, drwin przez szacownych ludzi z tytułem medyczno naukowym jak i samych cierpiących zwłaszcza tych, którzy uwielbiają w życiu rozmościć się w roli ofiary, a im groźniej i poważniej chorujemy tym lepiej, bo mamy większe poważnie w społeczeństwie, uwielbiamy się nad sobą litować, zasypując się tonem niezbędnych proszków i koniecznie również fachowych, często utopijnych terapii.

Tak depresja niewątpliwie jest poważną chorobą, tak depresja zmienia biochemię mózgu i krwi, tak depresja zabija, jest otchłanią wielkiej czerni złych zasysających Cię myśli i nastroszonego wewnątrz nas przewlekle utkanego w komórki naszego ciała lęku, który jak przestraszony jeż kolcuje nas nieustannie wciąż i wciąż, i jest głównym zaczynem każdego kolejnego dnia. Strachu, który obezwładnia, ogromnej fali rozpaczy, która sprawia, że nie chcesz żyć i niemocy, która wchłania Cię jak bagna do nie życia, zabiera Ci każdą chęć, by cokolwiek zmienić, niemoc, która wiąże sznurem i zrzuca w przepaść na dno, możesz tak przeżyć życie ale możesz też uratować się, wiem o tym, bo podobnie jak autorka wiele lat zmagałam się z tą czernią, wiele lat zabijała moją duszę, mnie, moje ciało, odbierając mi wszystko.

Depresja to przede wszystkim choroba duszy, jest jej śmiercią przez wszystko w życiu co wyrządziliśmy sobie wbrew, bo nakazują schematy, bo tak każe nam coś, co za wszelką cenę chce zachować iluzję bezpieczeństwa i jakiejkolwiek stabilności, bo jesteśmy wychowani w kulturze zachłanności, i pazerności na wszystko, na swoją atencję, natychmiast, na swoją ważność, nieomylność, szczupłą sylwetkę, przydatność do tego czy tamtego, wszystko musi być fantastyczne, praca, relacje, związek, rodzina, dom, moja pozycja, pazerni na wszystko co blichtrowe, co głęboko wtłoczone nam od dziecka przez obyczajowość, społeczeństwo, takie a nie inne kanony życia, uznania, media, bieżące pstre trendy, co bardzo często są nam obce, są nie nasze i w ogóle nam nie potrzebne, ale wszystko wokół wywiera ogromną presję, by zmieścić się w wycinankę z gazety, wpasować w szablon, w przeciwnym razie nastaje ogromna frustracja, agresja, zabójczy cynizm albo otchłań pustki i nieszczęścia, uwikłania.

Nie ma innej drogi, by wyjść z niemocy i depresji niż wyjście sobie naprzeciw, stanięcie twarzą w twarz z naszym potworem i otoczenie siebie ogromną miłością, wszelkie łykanie pastylek jest zamiataniem pod dywan wszystkich wrzodów, co nas bolą, to bardzo proste, nie potrzeba pracy nad sobą czy wzięcia odpowiedzialności za własne myśli, emocje, życie, lekarz zdobywa uznanie bo wie jakie pastylki i ile zaaplikować, firmy farmaceutyczne mają pieniądze i człowieka, który zarażony chemikaliami zostanie z nimi na długo, a czasem na zawsze, bo każdy lek wpływa na każdą część ciała, zawsze coś zabija a na to wiadomo kolejna choroba i kolejny lek, jak w pokoju bez drzwi. Myślę, że grono osób, lekarzy, czy też dziwnej maści psychologów zwyczajnie zazdrości tak ogromnej siły oddziaływania jaką ma Beata Pawlikowska i to o czym mówi, bo życie w swej istocie jest bardzo proste, ale żeby uleczyć siebie trzeba mieć odwagę by zanurkować w czymś, co nasza kultura każe spychać, neguje i podważa, a potem są tylko klony agresji, zła, nieszczerości, pułapkowo zabójczych uzależnień i wszelkich życiowych wykiwań na różnych szczeblach w zatrważająco szerokich kręgach.

Autorka podaje w niej szereg rad, by nauczyć się…no właśnie miłości do siebie, by pokochać to kim jestem, wspaniałe ćwiczenie z lustrem by spojrzeć sobie w oczy i z zupełną akceptacją powiedzieć kocham Cię, banalnie proste, możesz to zrobić ? Taka pozorna błahostka potrafi wywołać lawinę poruszeń i być impulsem do głębokiej transformacji. Kolejne Ćwiczenie wyprowadzanie siebie na spacer, o tym co się dzieje z naszym umysłem, ciałem, kiedy wychodzimy na świeże powietrze, nie po to, by biec na autobus, ale by chłonąć wszystko co jest dookoła, uzdrawia, zmienia, napełnia nowym, świeżym, spróbuj. Pawlikowska zaleca duże porządki w sobie i wokół, dotrzymania sobie danego słowa i zrozumienie dlaczego ja jestem najważniejszą i najwspanialszą istotą na ziemi, równie wspaniałą jak wszyscy inni. Na końcu terapeutyczna galeria zdjęć ludzi z całego świata uchwyconych w momencie autentycznej radości serca, zaręczam, że choćbyś miała najpodlejszy nastrój to rozleje się w Twoim sercu ciepło a na twojej twarzy zajaśnieje szczery uśmiech, taka energia prawdy i radości bije z tych zdjęć i taki jest przekaz tej książki.

”Jestem szczęśliwym singlem” pisze w innej Pani Beata będąc w szczęśliwym związku, co to wszystko oznacza i czy to jest ważne, a jeśli tak dla kogo ?

Każdy z nas chciałby być we wspaniałej, uzupełniającej się, pełnej miłosnych uniesień, ale także harmonii, wsparcia i dobroci relacji, a wiele z nas ma poczucie, że ta osoba z którą jesteśmy jest nie do końca taka jak byśmy chcieli, a związek, który ma nas budować i być miłośną falą, często zabija mocno lub pomału drążąc czernią w nas, niszczy albo my niszczymy sami siebie będąc w takim związku, a wystarczy tylko jedna rzecz, pokochanie siebie, akceptacja w zgodzie ze sobą, pełen szacunek miłości własnej osoby uleczonej, dobrej i mądrej, by stworzyć związek nie obarczony pretensjami, unikami, manipulacjami, nudny, zastępujący coś czego nam brak, czy będący nieustannym rozczarowaniem lub walką. Bynajmniej autorka nie sugeruje nam, by porzucać od razu swoich miłosnych, chociaż najczęściej jest to najlepszym czy jedynym wyjściem, wręcz przeciwnie zaleca zająć się sobą, przyjrzeć się sobie i znów mamy szereg ćwiczeń, myśli, podpowiedzi, by zainicjować taki proces, i co zrobić, by on trwał, by nas uleczał z naszych zranień i nasza sympatia do siebie była stabilnym uczuciem i najwyższym przekonaniem, tak by na końcu z głęboką ufnością złożyć sobie zaślubiny jakimś wyjątkowym talizmanem bransoletką lub pierścionkiem na przykład wśród drzew i pamiętać o tym, by być wiernym i dobrym przede wszystkim dla siebie. Nie ma to nic wspólnego z chorym egoizmem czy narcyzmem to głębokie poczucie bycia jednością z siłą, która stworzyła świat, z cudem życia i właśnie dlatego winniśmy temu szacunek, wdzięczność i miłość, tylko wtedy gdy jesteśmy w pełni ze sobą możemy dzielić się tym dobrym i wspaniałym z drugim człowiekiem, możemy stwarzać lepszy świat.

Na końcu ostatnia z polecanych przeze mnie książek ( choć zaznaczam, że z każdej książki Beaty Pawlikowskiej znajdziecie ciepłe albo ciekawe słowo dla siebie ) ” Życie jest wolnością”. Uwielbiam to, kiedy czytałam tę książkę po raz pierwszy każde zdanie było dla mnie ważnym przekazem jakby specjalnie dla mnie napisanym na ten moment. Autorka opisuje w niej swoją drogą jaką przeszła do miejsca w którym teraz jest. Odszczepieniec na prowincjonalnym miasteczku, dziko zanurzyła się w parkowe i muzyczne światy swojej fantazji, ucieczkę w rodzącą się twórczość, które stworzyły w niej marzenia o dżungli, o wspaniałym i niezwykłym życiu. Na przekór całemu systemowi i społeczeństwu, buntuje się i widzi niesprawiedliwość wszędzie tam gdzie dorośli widzą normalny świat. Rzuca szkołę , wagaruje i marzy, marzy…by któregoś dnia odważyć się bezceremonialnie spełnić te marzenia z happy endem. A najważniejsza podróż, czyli dlaczego nie wierzyła w spełnienie swoich marzeń, dlaczego czuła się gorszą, wyprawę, którą odbyła z sobą zwycięsko elektryzując swoim szczęściem zazdrośników.

To prawda można się urodzić w małym, nic nie znaczącym miasteczku bez perspektyw na rozwój i marzyć. To prawda można żyć w świecie z ludźmi, którzy mówią, że jesteś nikim i na nic nie zasługujesz i w to uwierzyć, ale jeśli masz marzenia swego czystego i wspaniałego serca to któregoś dnia po prostu wezmą Cię za rękę i pociągną Cię ze sobą, bo nie ma nic silniejszego na świecie niż pragnienie serca a życie jest wolnością, która w każdym momencie może Ci podarować spełnienie tych marzeń, to zależy tylko od Ciebie na czym zostawisz swój wzrok. Możesz się załamać po kolejnym niepowodzeniu, możesz z poczucia inności, braku umiejętności odnalezienia się w fałszu staczać się na dno, a możesz za każdym razem spróbować wybrać inną myśl, dobrą myśl, bo od tej myśli wszystko się zaczyna. Jeśli zobaczysz piękno tam gdzie inni widzą mgliście, jeśli wybierzesz tę jaśniejszą myśl, uda się, na pewno coś z tego o czym marzysz marzysz uda się, jedno marzenie zaprowadza na ślad drugiego, tak to już jest, ale też na możliwość jego realizacji. Jeśli uwierzysz w piękno, ciekawość, wdzięczność i miłość do siebie, do życia to życie odpowie Ci tym samym. To co robisz w każdej sytuacji życiowej jest Twoim wyborem, w każdej sytuacji jest szansa do odkrycia cudu życia do wdzięczności za nie bo życie jest wolnością. Polecam z całego serca to bardzo inspirująca opowieść o losach niebanalnej marzycielki, która miała odwagę zejść na samo dno swego serca i zmierzyć się ze wszystkim co tam zastała, by się uzdrowić i stamtąd wyruszyć w drogę do marzeń, a to musiała być niezła dżungla.

Jest też grom przeciwników twórczości Beaty Pawlikowskiej, jak każdy kto miał odwagę głośno spełnić swoje marzenia spotyka się z zazdrością i atakiem, budzi kontrowersje i dobrze, mówią że te książki są o niczym, że są naiwne, bądź w każdej z nich jest to samo. I powiem wam, tak dobro, uczciwość, szacunek, wdzięczność, miłość dla ludzi, którzy żyją w skostniałych schematach, w świecie swego rozumu, którym rządzi chore ego są wartością martwą, a czasem banalną, zupełnie nic nie znaczącą. I nawet jeśli Pani Beata pisze jedną książkę wciąż i wciąż to ja chcę ją czytać i polecam wam z całego serca, bo ta postać jest jak dobra wróżka, która swoim światłem leczy ludzi.

Pani Beato dziękuję.  

Kamila Wojciechowicz

Jeśli podobał Ci się przekaz Skrzydeł Duszy i wniósł w Ciebie coś wartościowego, możesz nam udzielić wsparcia na rozwój bloga. Dziękujemy : )
Wspieram

Lub tradycyjnie na konto: 51 1020 2791 0000 7202 0023 8006

Dodaj komentarz

Close Menu