Miejsca pamięci

Wpis przeczytany: 197 razy

Jedno z najważniejszych świąt w roku, święto żywego płomienia, święto pamięci o tych, których już nie ma, święto, gdzie płoną nieba miast, cały kraj. Święto zmarłych, dzień zaduszny obchodzony w szary, listopadowy, jesienny dzień.

Obchodzone jest na całym święcie i chociaż pierwszy listopada jest świętem gdzie przypominamy świętych i błogosławionych, i to za nimi modlimy się już od nieszporów, to w naszej świadomości data ta jest kojarzona z odwiedzaniem grobów rodzinnych. Na całym świecie przywoływana jest pamięć o śmierci, i o najbliższych składając im hołd, szykując potrawy dla zmarłych, w Nepalu jest przemarsz krów, która tam jest zwierzęciem świętym, na Haiti przebierają się za duchy oddając im cześć i kłaniając się Gede bóstwu śmierci, zostawiają owoce piją rum i tańczą. Meksykańska fiesta jest wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa Unesco jest najbardziej radosnym świętem w ich kraju, chodzą ulicami, są tańce, kolorowe rzeźby la Catrina, w Meksyku śmierć jest kobietą w kolorowej sukience i kapeluszu z trupią czaszką, wierzą, że w ten dzień odwiedzają ich dusze zmarłych, więc szykują im ulubione potrawy z radosnymi odwiedzinami na cmentarzu, śmierć jest początkiem kolejnego etapu w życiu. Nie ma przed nią strachu jest radość i zabawa. W Japonii w sierpniowym święcie dusz jest rytualny taniec, ludzie tańczą do dźwięków bębnów, wieczorem puszczają lampiony na wodę, by pokazać zmarłym drogę powrotną do ich świata. Świętują też w domach, ustawiają okolicznościowe ołtarze na których składa się ofiary z jedzenia, w Chinach wiosną wspomina się zmarłych cały miesiąc w miesiąc duchów, również obdarowując się zmarłych jedzeniem a także imitacją rzeczy codziennych np. papierowych pieniędzy, które pali się, by do nich doszły, świętuje się przed domem, wystawiając urny, stoły i goszcząc duchy jedzeniem. Nawet obok nas romowie, którzy żyją z nami biesiadują na grobach, jest jedzenie, alkohol.

W naszej tradycji Święto Dziadów, które przychodzą nie wiadomo skąd, nie wiadomo dokąd idących, łachmaniarzy, starych dziadów, wierzono, że mają kontakt z zaświatami, dlatego obdarzano ich jedzeniem. Poczęstunek zostawiano też przed domem i na grobach zmarłych, był to czas nie tylko wspominania ich, ale przede wszystkim obcowania ze zmarłymi, światło w postaci ognia miało pomóc im wskazać drogę do domu, ogrzać je, nie wykonywano wtedy wielu czynności domowych, nie ubijano kapusty, nie przędzono, nie wylewano wody, nie krzyczało się, nie waliło się pięścią stół, wszystko by nie straszyć, nie przepędzać duchów, nie podnoszono rzeczy które spadły, wierzono, że dusze pożyczyły sobie na chwilę.

Nieważne jak, nieważne gdzie, ważne jest to, ze jest taki dzień, chwila, moment, który jest czasem szczególnego połączenia całej naszej naszej istoty z najbliższymi zmarłymi. To właśnie pierwszy i drugi listopada tysiące ludzi przejeżdżają kraje, miasta, by stanąć w miejscu, w którym ziemi oddano najbliższą osobę. Wtedy właśnie cały nasz umysł, uczucia, ciało, nasze myśli zespalają się choćby i na chwilkę tylko w żywą pochodnię, w światło, które świeci do odeszłych dusz, w tym świetle symbolicznie za pomocą znicza łączymy się z duszami naszych zmarłych. Jesteśmy z nimi, czujemy ich tak wyjątkowo blisko, słyszymy ich głosy, wracają nasze wspólne rozmowy, uśmiechy nam przesyłane, chwile zatrzymane wracają w myślach dobrych, bo nawet jeśli te dusze błądziły w życiu i wyrządziły nam krzywdę to nie działały świadomie, były w nich tak głębokie pokłady niewiedzy, braku poznania, zgody na siebie, na świat, brak miłości, a teraz kiedy wyszły poza ziemski ból, niedostatek, są światłem, lub dążą do niego, odkrywają je. Tego dnia się z nimi spotkamy, dla niektórych to jest jedyny moment w roku.

Żal niewypowiedziany wszystkich nieprzeżytych chwil, słów, których nie zdążyło się powiedzieć, że kocham, że jesteś dla mnie tak ważna / ważny.

Żal, że kiedy żyli, my nie chcieliśmy ich poznać, odkryć, zrozumieć, współodczuć, nie chcieliśmy podarować im czasu, naszej uwagi, naszego jestem, jako ludzie sobie najbliżsi, powołani przez niebo, żal za głupotę, za brak świadomego uczestnictwa w życiu najbliższych, żal za zacietrzewienie, które budowało mury latami niszcząc możliwość spotkania, dialogu, mury diabła, bo diabłem jest każde zamknięcie się w ego, w swojej pysze, krzywdzie, wyższości, diabłem jest brak szacunku i empatii, diabłem jest ucieczka od drugiego człowieka, zatkanie uszu, kiedy nas woła, potrzebuje, diabłem jest brak przyjaźni i zamknięcie się w swoich słusznościach, diabły śmieją się z nas latami, czasem całe życie, żyjemy obok siebie a tak daleko…uciekamy w swoje krzywdy, swoje racje, bo ktoś był gorszy, bo coś było ważniejsze, tak jakby nasze życie było dane nam na zawsze, a nie jest…

Gonimy za tym, co ma nam dać szczęście, a szczęście zawsze jest w szczerym, pełnym, kochającym spotkaniu z drugim człowiekiem, w byciu z nim razem, w odnalezieniu i zgodzie na siebie, na życie, w zabawie, w miłości, w pokonywaniu wspólnie różnych, zawieruch i huraganów, tak silnych, że czasem niosą zgliszcza.

Szczęście jest w opowieści dziadka, w zupie, którą robi ukochany ktoś z rodziny, w cieple spotkań, we wspólnych marzeniach, jest w pocieszaniu bliskich, w uśmiechu, w zrozumieniu, we wspieraniu, budowaniu siebie nawzajem, uskrzydlaniu, wspólnym wierzeniu w sprawy ważne i piękne, jest w szacunku do siebie, w doświadczeniu życia w każdym jego przejawie i boskim, cudnym i strasznym.

Czasem dusze zmarłych bliskich nam ludzi przychodzą we śnie, przychodzą przynieść światło, czasem przed czymś przestrzec, czasem ponieważ jesteśmy zadręczeni myślami smutku o nich, że ukazują się nam, gdzie są, na jakim etapie swojej drogi duchowej, czasem oni proszą o światło. Zawsze ta dusza chce jednego, chwili zatrzymania naszych myśli, spotkania na płaszczyźnie serca, uszanowania jej, uznania, chce ciepłych uczuć, miłości, czasem przeprasza za to co nam zrobiła, prosi o wybaczenie, o puszczenie win, o uwolnienie jej…Ten moment spotkania kiedy przez chwilę znów usłyszymy naszych bliskich, zobaczymy ich tak wyraźnie jak wtedy, zobaczymy jak się śmieją, jak tańczą, jak krzyczą, jak płaczą, jak się boją, jak nieporadnie kochają, ich odrębność, wyjątkowość, tę wartość, którą sobą wnosili w nasze życie, w nas. Tam ożyją w naszej pamięci, będą spacery, miejsca, parki, wędrówki wiosną i latem, zjeżdżanie na sankach, uczty, obietnice, prezenty, niespodzianki, zdarzenia niezapomniane. Będą na zawsze w nas.

I ten moment choćby tylko raz w roku staniemy się pełną przestrzenią dla spotkań z tymi, których nie ma. Oni tam są, czekają na nas, w boskim planie dusze umówiły się by odbyć ze sobą te lekcje, to życie, wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni, przyszliśmy w takim a nie innym polu dusz, by się rozwijać, by wzrastać, by poznawać, by kochać, by doświadczać, czasem by odrabiać lekcje, a nie każdy z nas zdąży lekcje odrobić na czas…

Więc jeśli czujesz żal, ból głęboki, krzywdę, którą wyrządził Ci ktoś kogo już nie ma, wybacz, uwolnij, puść to, wybacz sercem wszystko tylko wtedy się liczy i przychodzi dla nas zbawienie. Kochaj to wszystko co możesz zrobić dziś, kochając zmieniasz wszystko, a kochaj mądrze, odejdź, gdy musisz, a zawsze wybacz.

W ciszy, w spokoju, przy rytuale ognia zapalonych zniczach, spotkaj się z tymi, których już nie ma i powiedz im, że kochasz.

Ja też tęsknię bardzo za bliskimi, których zabrał już Bóg i czas. Brakuje mi ich obecności, porad, mądrości, inspiracji, ciepła, uśmiechu, opowieści, brakuje mi ich bardzo, pewnych rzeczy bardzo żal, ale zostaną na zawsze w świętych miejscach, w naszej pamięci, w nas będą trwać.

Na jeden moment zamień się w znicz miłości, pamięci i światła, dzięki tym ludziom jesteś na świecie taki Ty, właśnie w tym miejscu, w którym jesteś dziś, taki a nie inny, z taką historią, zlepkiem zdarzeń. Podziękuj bliskim, pobądź z nimi w sobie, podaruj im ten czas, uczcij go światłem, kwiatem, to niezwykłe spotkanie.

A potem wróć do świata z myślą jedną, żyję, a póki żyję mogę wszystko, mogę zmienić rzeczy bieg, mogę spełniać marzenia, mogę kochać, odważyć się zrobić rzeczy, które pragnę. Mogę spotkać się w szczerości z bliskimi, tych którzy jeszcze są na świecie, żyć póki jesteś, żyć życiem spełnionym. Śmierć zawsze pokazuje nam potęgę życia, chwili obecnej.

A dusze naszych zmarłych, ich życia pozostaną na zawsze w nas, w naszych sercach tam żyją. Zatrzymaj się, zastanów się, zapal światło, spotkaj się z nimi w ciszy, w pamięci trwaj.

W podzięce swoim bliskim

                                                                                                         Kamila Wojciechowicz

Fotografia górna moja, cmentarz Szczecinek

Fotografia płomienia źródło internet

Jeśli podobał Ci się przekaz Skrzydeł Duszy i wniósł w Ciebie coś wartościowego, możesz nam udzielić wsparcia na rozwój bloga. Dziękujemy : )
Wspieram

Lub tradycyjnie na konto: 51 1020 2791 0000 7202 0023 8006

Dodaj komentarz

Close Menu